Niedziela 10 marca 2019
1 0

Dziesięciolecie

W popularnym niegdyś serialu „Czterdziestolatek” tytułowa piosenka zaczynała się od słów „Czterdzieści lat minęło, jak jeden dzień”. Serial już lekko zapomniany, ale piosenka się wybroniła, być może przez uniwersalność tekstu. Dzisiaj mogę to porównanie odnieść do swojego ostatniego zawodowego, prezydenckiego okresu i z przekonaniem stwierdzić, że wprawdzie nie  czterdzieści, ale dziesięć lat minęło „jak jeden dzień”.

Kalendarzowym wyznacznikiem tego dziesięciolecia jest 9 marca 2009 roku, kiedy to po raz pierwszy wypowiedziałem słowa przysięgi prezydenckiej. Przyznam, że ten pierwszy raz był najtrudniejszym, a jednocześnie najradośniejszym i takim pewnie pozostanie w mojej pamięci.

Patrząc z perspektywy dekady muszę stwierdzić, że nie spodziewałem się, iż wypełnianie obowiązków prezydenta jest aż tak trudne, obciążające czasowo, a przed wszystkim niosące potężną presję odpowiedzialności. Za Olsztyn i jego rozwój, za mieszkańców i komfort ich życia, za współpracowników, wykonujących niełatwy zawód urzędnika. Nigdy nie wątpiłem, że samorząd jest wartością bardzo istotną, wręcz nie do przecenienia, ale też nie myślałem, że w jego organizacji można znaleźć tak dużo problemów i barier. Jako urząd funkcjonujemy w świecie dziesiątków tysięcy unormowań, w zdecydowanej większości niezbędnych, ale w części – niestety – także biurokratycznych i utrudniających życie, a przecież przysięgałem powierzony mi urząd sprawować „tylko dla dobra publicznego i pomyślności mieszkańców”... Jestem świadomy wagi słów, które wypowiedziałem – i każdym swoim działaniem staram się dochować im wierności. Czy to mi się udaje? Pokaże czas i oceny mieszkańców.

Ktoś powie: „Przecież był pan wiceprezydentem, więc nie powinno to zaskakiwać”. To prawda, w samorządzie jestem obecny od 1998 roku, czyli od ponad dwudziestu lat, ale obowiązki wiceprezydenta z natury rzeczy obejmują tylko pewien obszar funkcjonowania miasta, a to nie to samo, co całość miejskiego organizmu. Poza tym nikt mnie nie zwolni z odpowiedzialności także za moich wiceprezydentów i współpracowników. Taka to już prezydencka rzeczywistość.

Dość oczywiste w takich momentach jest pytanie: „Jakie było to dziesięciolecie?”. Powiem szczerze, choć niektórzy zapewne zarzucą mi nieskromność, że w mojej ocenie był to dobry czas dla Olsztyna, dobrze zapisujący się w historii jego rozwoju. Kiedy przejmowałem urząd prezydenta po przedterminowych wyborach, był to wyjątkowo trudny dla miasta moment. Nie chcę do tego wracać, ale było to po okresie spowolnienia w podjęciu wielu decyzji, co odbiło się zapóźnieniami w działaniach na rzecz pozyskania pieniędzy z perspektywy unijnej na lata 2007–2013, a one były gwarancją szybkiego rozwoju miasta. Ta sytuacja wymusiła konieczność przyśpieszenia. „Olsztyn przyśpiesza” – hasło wyborcze z następnego, 2010 roku jest przy tym aktualne do dziś, bowiem stanowi klucz do zmian zachodzących w mieście od tamtego czasu. Utożsamiam się z tym hasłem, bo jako inżynier jestem zwolennikiem tworzenia, budowania, modernizowania, dokonywania zmian, zwłaszcza gdy w ich efekcie poprawia się szeroko rozumiana jakość naszego życia.

Jednocześnie te dziesięć lat wiele mnie nauczyło, albowiem w samorządzie każda, nawet najlepsza wizja, musi mieć oparcie w społeczności lokalnej. Jej wymiarem jest obywatelskość. Po różnych, lepszych i gorszych doświadczeniach wiem, że nie tworzymy miasta pod swoje wyobrażenie, ale z ludźmi i dla ludzi. Czyli – z mieszkańcami i dla mieszkańców.  Dlatego każdy głos w sprawie funkcjonowania Olsztyna jest głosem w sprawie jego rozwoju. Mam prawo się z nim nie zgadzać, ale mam obowiązek go wysłuchać.

Refleksji po tym dziesięcioleciu z pewnością mi nie zabraknie i nie raz będę się nimi dzielił. Niemniej, w takiej chwili, jak ta, serdecznie dziękuję moim wszystkim dotychczasowym współpracownikom, radnym Olsztyna i partnerom koalicyjnym. Jestem przekonany, że zawsze łączył nas Olsztyn i jego rozwój – i mam nadzieję, iż ten stan nigdy się nie zmieni.

Oceń post
Ocen: 1
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup