Poniedziałek 4 marca 2019
0 0

Patrzeć na ręce

Powiem szczerze – nie chciałem pisać o sprawie „Stomilu”, bo jeszcze za wcześnie. Patrząc z pozycji biznesowych lepiej jest pisać o konkretnych rozwiązaniach niż o sprawach, które są jeszcze w toku ustaleń. I nie jest to tylko moje zdanie, lecz także naszych partnerów, z którymi siadamy do stołu. Ale trudno – skoro wokół moich rozmów z potencjalnymi inwestorami „Stomilu” wciąż jest tyle przekłamań i bredni, muszę zmienić zdanie. Impulsem do tego jest m. in. ostatni artykuł na portalu http://weszlo.com/2019/03/02/wulkan-emocji-eksplodowal-stomil-drodze-ku-normalnosci/.

Cieszę się, że „Stomil” jest na drodze ku normalności, bo od lat o tym marzę. Ale nie jest normalnym pomijanie faktów i posługiwanie się półprawdami, niedomówieniami. Rozumiem dziennikarzy, że piszą sercem, ale nie zwalnia to ich z rzetelności. Dotyczy to także, co stwierdzam z przykrością, zarządu spółki.

Po pierwsze – rola miasta. Ostatnie lata klubu „Stomil” wyraźnie dowiodły, że jeśli chodzi o pieniądze na jego funkcjonowanie, to miał on największego przyjaciela… w mieście, tj. we władzach samorządowych. I to jest policzalny fakt! Szanuję wszystkich, którzy dołożyli choćby złotówkę do utrzymania „Stomilu”, ale to miasto ratowało ten klub w najtrudniejszych sytuacjach – i robi to nadal. Kiedy ponad trzy lata temu tworzona była spółka akcyjna „Stomil”, to też ratowało z taką intencją, że należy pomóc, czyli dać przysłowiową wędkę!  Wówczas pan Piotr Gajewski, jeden z promotorów wyboru na prezesa spółki pana Mariusza Borkowskiego, dobrze to rozumiał, gdy rozmawialiśmy o tym w moim gabinecie – a dzisiaj już, niestety, zapomniał. Nie wątpię w to, że Olsztyn powinien mieć silną drużynę piłkarską i wspierać ją sponsoringowo, ale powinna to być spółka z większościowym, albo i całkowitym kapitałem prywatnym. To jest normalność! Ten tok myślenia nie odnosi się tylko do „Stomilu”, gdyż zaręczam, że takie przekonanie podziela większość włodarzy miast historycznie zaangażowanych w piłkarski biznes. Powiem więcej: tak samo sądzą wszyscy inwestorzy, z którymi się spotykałem. A już do pasji doprowadza stwierdzenie, że skoro miasto zostało właścicielem spółki, to powinno ją utrzymywać, także wówczas, gdy jest nierentowna. Czyli: rzuciłeś tonącemu koło ratunkowe, to teraz płać za jego leczenie.

Inwestorzy. Nie wiem do końca kto, ale ktoś z pewnością w złej intencji wprowadzał w błąd opinię publiczną, że oto u drzwi miasta stoją inwestorzy z ofertami (czytaj: walizkami pieniędzy) i tylko Grzymowicz z samorządem nie chcą tej oferty przyjąć i tych pieniędzy wziąć. Prawdopodobnie dlatego, że – i tu pojawiały się różne domniemania – Grzymowicz nie lubi piłki nożnej, „Stomilu”, kibiców, bo ogólnie jest złym człowiekiem... Prawda jest taka, że chociaż w spotkaniach uczestniczyło czterech inwestorów, pojawiła się tylko jedna pisemna oferta (sic!), a rozmowy tylko dookreślały tzw. warunki brzegowe, pozwalające na ewentualne zaangażowanie się inwestora. Wszystkie te warunki były bardzo kosztowne dla miasta, a niektóre prawnie nie do przeprowadzenia. Jednocześnie zobowiązywaliśmy się wobec inwestorów do zachowania poufności rozmów, dlatego nie mogliśmy tego typu opinii prostować. Niestety, rzetelne informacje nie pojawiały się również w komunikatach zarządu klubu, pomimo udziału prezesa spółki w negocjacjach – i mogę nad tym tylko ubolewać.

Rezygnacja prezesa. Podobnie kuriozalną sytuacją była medialna rezygnacja prezesa z dalszego zarządzania spółką. Medialna, bo niepoparta żadnym formalnym dokumentem i bez kontaktu z właścicielem. Nie było teżżadnego „fiaska rozmów” zpanami Michałem Brańskim i Arkadiuszem Regiecem, tudzież ich spotkania z zawodnikami, co wiem to od samych piłkarzy. Przeciwnie, rozstaliśmy się przekonani o potrzebie kontynuacji rozmów. Jak tylko informacja o rezygnacji prezesa Radkiewicza ujrzała światło dzienne, to panowie inwestorzy skontaktowali się ze mną, próbując dociec, o co chodzi – za co jestem im bardzo wdzięczny. Jak zapewniali, podczas spotkania z prezesem takich informacji nie przekazywali! Po wielokrotnych spotkaniach i szczerych rozmowach z nimi wierzę, że mówili prawdę.

Nowy inwestor. Pan Michał Brański jest postacią nietuzinkową i zasługującą ze wszech miar na szacunek. Bardzo mi zaimponował, także cechami osobistymi, które są wyczuwalne przy każdej rozmowie. Jest skromny, rzeczowy i uczciwy. Jego decyzja o „wejściu” w „Stomil” jest dla nas bardzo ciekawa, a perspektywa, którą pan Michał rysuje, pociągająca, chociaż – i to też trzeba w końcu powiedzieć – kosztowna. Fakt, że pan Michał „nie gra”, stawiając sprawy jasno i uczciwie, przesądził, iż dalej rozmawiamy i mam nadzieję, że doprowadzimy sprawę do szczęśliwego końca. Przy okazji bardzo dziękuję panu Arkadiuszowi Regiecowi, bo to jego determinacja pozwoliła na obecność pana Michała i na wypracowanie formuły dobrego początku współpracy.

Oferta. Żeby jednak uczciwie spojrzeć na ofertę, trzeba ją określić również w stosunku do zobowiązań miasta, a te są niemałe. To oddłużenie spółki (ponad 4 mln zł) i coroczny „wkład” w wysokości 2 mln zł przez trzy lata. Jeżeli panowie dziennikarze z portalu weszlo.pl mówią, że miasto się nie angażuje, to muszę zapytać: czy to naprawdę mało? Wolę nie pytać innych środowisk sportowych, bo ich odpowiedzi mogę się domyślać. Dodam, że pożyczkę, której udzielił pan Michał Brański, również w pewnym sensie poręcza miasto – cesją na dotację w ramach konkursu na sponsoring.

Dlaczego panowie dziennikarze nie chcą się nad tym pochylić i wskazać na pozytywną rolę miasta – nie wiem. Przeciwnie – kłamią, pisząc, że „Miasto Olsztyn zablokowało możliwość dotacji klubu, jeśli ten nie ureguluje wspomnianych zaległości wobec instytucji państwowych”. Ukazują tym samym swoją niekompetencję zawodową i brak znajomości prawa. To o tyle ważne, że skoro chcą miastu (jego władzom) „patrzeć na ręce”,  to akurat te kompetencje są niezbędne.

Jak już powiedziałem, bardzo bym chciał, żeby „Stomil” stanął na nogi i był jeszcze większą dumą naszego miasta. Wszyscy tego potrzebujemy, podobnie jak prawdy o tym, co się dzieje w jego otoczeniu i w działaniach służących jego przyszłości.

Oceń post
Ocen: 0
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup