Niedziela 3 lutego 2019
0 2

Rozmawiamy

Trudna sytuacja ekonomiczna spółki „Stomil” S.A.  jest powszechnie znana, zwłaszcza po tym,jak dodatkowo nagłośnił  zarząd spółki. W takich okolicznościach apele o jej ratowanie mają zwykle przynajmniej dwa skutki. Zachęcają do wspierania klubu i wywierania presji na jego właścicielach oraz zapalają żółte, albo i czerwone światło dla tych, którzy do tej pory byli w niego zaangażowani finansowo. Bowiem, jeśli z najnowszego apelu wynika, że podmiot może upaść, to czy warto w to przedsięwzięcie angażować pieniądze?

Sytuacja spółki, a więc i klubu, jest kryzysowa, ale co gorsze – jest to stan permanentny.  Sięga czasu jeszcze sprzed mojej prezydentury. Także ostatnie dziesięciolecie to ciągłe ratowanie „Stomilu”. Było tak zarówno w przypadku stowarzyszenia „Stomil”, jak i po utworzeniu spółki akcyjnej. Kiedy kilka lat temu dzięki moim staraniom udało się pozyskać dla „Stomilu” solidnego sponsora w postaci Galerii Warmińskiej, to i tak zostało to zmarnowane. Utworzenie spółki akcyjnej było formą pomocy i miało umożliwić zasilenie jej zasobów finansowych przez nowych inwestorów oraz zmianę struktury właścicielskiej. Od trzech lat to także nie przynosi efektu. Owszem, w latach 2017–2018 kapitał spółki został podniesiony o 2 miliony złotych, ale były to pieniądze nasze – gminy, czyli dotychczasowego właściciela! Do tego doszły pieniądze na promocję miasta (gminy) przez piłkę nożną. I co? I dalej nic!

Piszę o tym dlatego, że padają pod moim adresem insynuacje, jakoby jestem przeciwny „Stomilowi” i nie chcę jego rozwoju, że nie lubię piłki nożnej, i takie tam różne hejtowe bzdury. Mówią to także moi polityczni przeciwnicy, chociaż niektórzy z nich już kierowali tym klubem i pokazali wówczas swoją nieudolność. Inni chcą pomagać klubowi, donosząc na spółkę do prokuratury. Trudno więc uwierzyć, że w obecnej sytuacji „Stomilu” jest to „ręka wyciągnięta z serdeczną pomocą” i prawdziwa zachęta do inwestowania. W opublikowanym niedawno oświadczeniu pracownicy „Stomilu” napisali, że są za normalnością – zapewniam, że ja także! Ale co to znaczy normalność w zawodowej piłce nożnej?

Trzy lata doświadczeń spółki oraz rozmowy z inwestorami dowodzą kilku rzeczy, by nie powiedzieć – prawd:

– Nikt z potencjalnych inwestorów nie chce angażować w „Stomil” własnych pieniędzy, traktując to jako samodzielny biznes piłkarski. Uznają, że jest to nierealne. Każdy chciałby znaleźć w Olsztynie pieniądze w innym biznesie (mieszkalnictwie, rozrywce, ubezpieczeniach, usługach)  i dopiero z  zysku z tego nowego źródła wspierać klub. W każdym przypadku jest to proces czasochłonny i przynajmniej w relacji z gminą pod szczególnymi rygorami prawa, chociażby regulacji dotyczących zamówień publicznych czy partnerstwa publiczno-prywatnego.

– Co smutne, „Stomil” nie wywołuje większego zainteresowania inwestycyjnego wśród firm olsztyńskich. Dziękuję z całego serca wszystkim przedsiębiorcom, którzy angażowali się i angażują we wspieranie sponsorskie klubu. Wiem, że niektórzy robią w tym zakresie dużo, ale liczyłem na dalsze kroki, czyli zaangażowanie inwestorskie. „Stomil” ma bardzo dużo wiernych fanów wśród mieszkańców – osób fizycznych, ale lokalni przedsiębiorcy nie postrzegają tego zjawiska jako źródła biznesu i promocji. A przecież to potencjalni i najbliżsi nabywcy usług i towarów.

– Inwestorzy, z którymi w ostatnich dniach prowadziliśmy rozmowy, oczekują, gdyby spełniły się ich oczekiwania biznesowe, o których już wspomniałem, dalszego minimalnego zaangażowania inwestorskiego gminy – i to jest do przyjęcia. Niestety, oczekują też uregulowania przez spółkę wszystkich zobowiązań, a tych pieniędzy dzisiaj nie ma ani spółka, ani gmina. Dlatego, ratując spółkę przed upadkiem, musimy wdrożyć procedurę restrukturyzacyjną. Ten krok zmniejszy presję zadłużeniową na klub, a jednocześnie nie ograniczy możliwości sprzedaży spółki... W tym miejscu jeszcze raz muszę podkreślić – i to stanowczo: chcemy ratować klubAle bez istotnego wsparcia z zewnątrz, utrzymanie go w tej klasie rozgrywek może być niemożliwe.

– Potencjalni inwestorzy spodziewają się, że gmina zaangażuje się na poziomie 1 – 1,5 mln zł, co stanowiłoby ok. 30 proc. kosztów funkcjonowania klubu w I lidze.  Pomijam fakt, że budowanie siły piłki nożnej w kraju na budżetach lokalnych samorządów jest coraz bardziej kwestionowane i dalekie od założeń komercyjnej organizacji rozgrywek piłkarskich w najwyższych klasach. Samorządy będą coraz bardziej ograniczać swoją rolę w tym zakresieNiemniej, odnosząc wspomniane oczekiwania do obecnego budżetu, ich spełnienie jest bardzo trudne, żeby nie powiedzieć – niemożliwe. Dla porównania, tegoroczna dotacja na „wspieranie szkolenia sportowego wszystkich kategorii wiekowych w różnych dyscyplinach sportowych” wyniosła nieco ponad 1,6 mln zł. Złożono 18 ofert, łącznie na ponad 3 mln zł. Zatem nwsparcie „Stomilu” miasto (gmina) miałoby wyłożyć prawie tyle samo pieniędzy, co suma dotacji dla wszystkich pozostałych dyscyplin sportu. Obecnie jest to nierealne, a o przyszłości – właśnie rozmawiamy.

Nasze rozmowy ze sponsorami są trudne, ale szczere i siłą rzeczy nie możemy mówić o nich zbyt głośno. „Pieniądze lubią ciszę”, a potencjalni partnerzy są bardzo ostrożni w swoich ocenach. Niektórzy tak dalece, że nie zdecydowali się na złożenie swojej oferty w formie pisemnej.  Wie o tym również prezes zarządu spółki, więc trochę dziwi mnie brak przepływu informacji do pracowników klubu, co pobrzmiewa z ich listu.  

Przed nami czas odpowiedzi na trudne pytania, związane z przyszłością spółki. Mam nadzieję, że przyniesie on pozytywne odpowiedzi, wszak  wszyscy chcemy normalności.

 

 

Oceń post
Ocen: 2
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup