Niedziela 20 stycznia 2019
0 0

Warto było się trudzić

W tygodniu, który zaczął się tragiczną śmiercią prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, a skończył jego podniosłymi uroczystościami pogrzebowymi, trudno o inny temat, bo też i symboliczny wymiar tego wydarzenia jest wyjątkowy. Bezsensowność tej śmierci, a jednocześnie gromadzone przez lata pokłady zła, które legły u jej przyczyn, zmuszają do pogłębionej refleksji i wielu pytań. Te pytania towarzyszyły także nam, prezydentom i burmistrzom, podczas nadzwyczajnego Zgromadzenia Miast Polskich, które odbyło się w piątek z oczywistych powodów w Gdańsku.

Udział w pogrzebie Pawła Adamowicza był naszym moralnym i wspólnotowym obowiązkiem, bo równie dobrze każdy z nas mógłby paść ofiarą szaleńca. W tle pojawiało się pytanie, czy rzeczywiście szaleńca – i co doprowadza do tak chorego widzenia świata, że na jego końcu jest śmierć niewinnego i dobrego człowieka? Z pewnością bardzo zły klimat społeczny, wynikający z podziałów m. in. na lepszy i gorszy sort Polaków i wiążącej się z tym stygmatyzacji. My – samorządowcy, i jest to refleksja z piątkowych rozmów, bardzo często odczuwamy skutki takiego traktowania, gdyż niejednokrotnie jesteśmy przedstawiani, jako ci źli, niekompetentni i działający na szkodę kraju. Paweł Adamowicz bardzo mocno przeciwstawiał się tego typu opiniom i walczył o niezależność samorządu. Uważał, że samorząd jako wspólnota mieszkańców ma prawo decydowania o sobie i swoim otoczeniu oraz o wartościach, które są mu bliskie.

W piątek oraz sobotę (18 i 19 bm.) mieszkańcy Gdańska tłumnie podziękowali Mu za taką postawę. To pożegnanie, moim zdaniem, było czymś więcej niż pogrzebem – to była manifestacja solidarności, wierności ideałom, potwierdzenie zaufania, jakim niedawno po raz kolejny obdarzyli swojego prezydenta, a także – protest przeciwko nienawiści i pogardzie. Mówię to jako uczestnik i świadek tych smutnych uroczystości. Obok tego pogrzebu nie można przejść obojętnie, bo dobitnie m. in.  pokazał, że są w Polsce ludzie wrażliwi i wierzący, iż możemy być krajem lepszym, w którym życie oparte jest na prawdzie i tolerancji.

Śmierć Pawła Adamowicza jest nierozerwalnie związana z finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i zapewne stanie się jednym z jej symboli. Od lat Orkiestra opiera się wszystkim krzywdzącym ją opiniom, niechęci narodowych, tj. rządowych mediów – i gra z na tyle dobrym skutkiem, że w Olsztynie padł kolejny rekord zbiórki. Już drugi rok z rzędu przekroczyliśmy pół miliona złotych, dając dowód hojności olsztynian. Tak rekordowy udział jest również dowodem zaufania jej dyrygentowi, Jerzemu Owsiakowi, dlatego bardzo się cieszę, że zmienił on swoją decyzję i nadal zostaje z Orkiestrą na kolejne – mam taką nadzieję – lata. Przy okazji chcę serdecznie podziękować olsztyńskiemu sztabowi pod wodzą pani Ewy Bagińskiej za serce i zaangażowanie. Finał Orkiestry to duże przedsięwzięcie logistyczne, ale jak widać po efektach – warto było się trudzić.

W tym tygodniu dotarła też do nas jeszcze jedna dobra wiadomość. Wojewódzki Konserwator Zabytków podjął decyzję w sprawie olsztyńskiego dworca, zezwalając na jego rozbiórkę, co daje szansę na rozwiązanie tego ważnego problemu komunikacyjnego i wizerunkowego.

Oceń post
Ocen: 0
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup