Środa 16 stycznia 2019
0 0

O powrót do wartości i autorytetów

Dzisiejsze (16 bm.) spotkanie opłatkowe prezydentów i burmistrzów miast papieskich, organizowane przez Fundację Dzieło Nowego Tysiąclecia w siedzibie Konferencji Episkopatu Polski, zdominowała, ze zrozumiałych powodów, śmierć prezydenta Pawła Adamowicza.  Spotkania są już wieloletnią tradycją i zawsze mają niepowtarzalny klimat, na co bez wątpienia wpływa postać św. Jana Pawła II, patronującego temu wydarzeniu.

Kolejne pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny powiększały grono miast, które zaszczycił obecnością, w naturalny sposób tworząc z nich wspólnotę. Nie mam cienia wątpliwości, że Jego obecność wszędzie pozostawiła niezatarty ślad i jakąś część ważnej nauki o tym, co w życiu istotne, dobre, godziwe, ludzkie i boskie. Wsłuchiwaliśmy się w Jego słowa, bo były mądre, przemyślane i wyważone. Człowiek był dla Niego wartością niepodzielną i zawsze godną miłosierdzia. Pokolenia Polaków uczyły się „naszego” Papieża i czyniły to razem z nim, spontanicznie reagując na Jego głośno przekazywane przemyślenia i wyjątkowe poczucie humoru. Tak wyrosło „pokolenie JP II” – pokolenie, w którym wiek był czynnikiem wtórnym, bo spoiwem tej społeczności i drogowskazem była akceptacja prawd, które papież Polak nam wyjaśniał i wskazywał.

Śmierć prezydenta Pawła Adamowicza na scenie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku – kolebce „Solidarności” – stawia trudne pytanie: czy coś jeszcze zostało z pokolenia JP II. Ta śmierć ma swój rodowód dużo wcześniejszy,  zbudowany na fali pogardy i nienawiści do drugiego człowieka – za to, że ma inne poglądy, że mu się powiodło, że ma szczęśliwą rodzinę, a przede wszystkim za to, że „nie jest nasz”. Wciskanie tych negatywnych emocji w tkankę społeczną, w nasze codzienne życie, budzi demony, które doprowadzają do efektów tak tragicznych, jak ten w Gdańsku. Rozwój cywilizacyjny dał nam nowe narzędzia komunikacyjne, tzw. social media. Umiemy się nimi posługiwać, ale niektórzy wykorzystują je jak jaskiniowiec maczugę, i co więcej – czerpią z tego chorą radość.

Gdzie jest pokolenie JP II? Gdzie są ideały, które łączyły Polaków i czyniły ich lepszymi? Nauczyciel odszedł, ale jego mądrość i wskazania, jak żyć, powinny pozostać? Jednak śledząc naszą codzienność trudno o optymizm. Śmierć prezydenta Pawła Adamowicza złamała „ostatniego nieugiętego” – Jerzego Owsiaka. Można odnieść wrażenie, że stracił wiarę, iż może być lepiej, że hasło: „miłość, nie wojna” to już tylko hipisowska przeszłość i trzeba o niej zapomnieć.

Prawda jest taka, że wszyscy jesteśmy ofiarami social mediów i agresywnego marketingu. To one coraz bardziej kreują polityków, wpływają na nasze poglądy i gusta, mówią, co jest dobre, a co złe i zabierają prywatność, a nawet intymność. A przecież św. Jan Paweł II nie korzystał z Facebooka, Twittera czy Instagrama i ich pochodnych. Jego siłą była wiara i słowo, za którymi szła prawda i dobro. Pora wrócić do tych wartości i przypomnieć sobie, o czym mówił i co starał się nam wpajać. Śmierć jest zawsze powodem do refleksji i najwyższy czas, żeby były one głębokie i odwołujące się do prawdziwych wartości i autorytetów.  

Oceń post
Ocen: 0
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup