Niedziela 26 sierpnia 2018
3 0

Tylko Olsztyn!

Niewiele ponad tydzień temu premier Mateusz Morawiecki ogłosił termin wyborów samorządowych. Moje pokolenie doskonale pamięta, że to samorząd legł u podstaw zmiany ustrojowej naszego kraju, która dokonała się w roku 1990. Przypomnę, że to w tymże roku odbyły się pierwsze w demokratycznej Polsce prawdziwe wolne wybory do odrodzonego samorządu terytorialnego, zniesionego czterdzieści lat wcześniej.

Od tamtego, historycznego czasu samorząd „wybił się na niepodległość”, stając się fundamentalnym elementem organizacji państwa, zbudowanego na wspólnocie jego obywateli. Dziś, patrząc na skalę zadań i decyzji, a w konsekwencji – stojących za nimi nakładów finansowych, nasuwa się jednoznaczny wniosek: bez samorządu państwo nie mogłoby funkcjonować, a on sam ma podstawowe znaczenie dla jakości życia mieszkańców danej wspólnoty.

Podkreślam to, żeby uzmysłowić, jak ważne są wybory do samorządu i jak wiele od nas – mieszkańców i obywateli zależy. Kiedy mówimy, że roczny budżet Olsztyna zbliża się do 1,5 miliarda zł, to jest to tylko abstrakcyjna, trudno wyobrażalna liczba. Kiedy jednak pomyślimy, że kryją się za nią tysiące decyzji, rozstrzygnięć, umów, poleceń wpłat i wypłat oraz innych dokumentów, przy czym wszystkie one są realizowane pod najwyższymi rygorami prawnymi, to ten obraz nabiera całkiem rzeczywistych wymiarów. A przecież ta lub zbliżona do niej kwota występuje po obu stronach rachunku bilansowego. Żeby ją wydać, miasto musi podobną kwotę mieć z przychodów, a to kolejne tysiące dokumentów.

Te fakty dają do myślenia, bo kierowanie miastem to nie jest przysłowiowa „bułka z masłem”. Samorządu trzeba się uczyć, a jest to żmudna i wieloletnia nauka. Ja tę lekcję odbieram od blisko 10 lat i nadal cały czas się uczę. Moim najlepszymi nauczycielami są mieszkańcy, bo to oni wskazują, co w danym momencie jest dla nich najważniejsze, co jest ich problemem, jakie rozwiązania im służą i ich cieszą.

Jestem absolutnie przekonany, że praca prezydenta, burmistrza czy wójta musi być zorientowana na mieszkańca, bo tylko wówczas ma sens. W tym znaczeniu jest to misja i służba. Nie mam też wątpliwości, że jest to praca „na wyłączność”. Dlatego powinna być wolna od obowiązków partyjnych, parlamentarnych czy wszelakich innych, mogących zaburzać procesy decyzyjne. Tu obowiązuje zasada: im mniej polityki, tym lepsze wyniki!

Objęcie stanowiska prezydenta miasta traktuję jako swoisty, wyłączny kontrakt z Olsztynem i jego mieszkańcami. Dlatego moja kampania wyborcza odbywać się będzie pod prostym hasłem: „Tylko Olsztyn!”. Jestem przekonany, że to zwrot bliski na co dzień naszym sercom. Tylko Olsztyn kochamy, tylko Olsztyn jest wyborem naszego miejsca do życia, tylko Olsztyn jest powodem do naszej dumy.

Dlatego, posiłkując się tym przesłaniem, niech „tylko Olsztyn” i jego przyszłość kieruje nami w naszych decyzjach przy urnach 21 października.

Oceń post
Ocen: 3
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup