Niedziela 19 sierpnia 2018
0 0

Trzeba pielęgnować

Pięć lat temu zamęczał nas stres – czy zdążymy?! Koniec budowy Centrum Rekreacyjno-Sportowego „Ukiel” nieznośnie się przedłużał, bo drewno na tarasy nie mogło dopłynąć z Afryki, a przecież „w świat” poszła już informacja o pierwszej, inaugurującej jego działalność imprezie, pod dumną nazwą Olsztyn Green Festival ! To wszystko działo się przecież niedawno, we wrześniu 2014 roku.

I rzeczywiście, działo się! Ostatnie odbiory techniczne były w dniu poprzedzającym pierwszy koncert. Nikt nie wiedział, jak będzie funkcjonować nowa infrastruktura plaży i jakie czekają nas problemy, a także – jak zareaguje publiczność i okoliczni mieszkańcy. Ale… udało się! Olsztyn Green Festiwal z impetem wbił się w festiwalową mapę krajowych letnich wydarzeń muzycznych i mam nadzieję, że pozostanie tam na długo, bo na to zasługuje.

Po pięciu edycjach możemy z czystym sumieniem stwierdzić, że decyzja o festiwalu była strzałem w dziesiątkę. Jego widownia to w równym stopniu mieszkańcy, co i osoby przyjezdne… A ku powszechnej radości – festiwal wciąż się rozrasta… Słowem – CR-S „Ukiel” bije rekordy frekwencyjne i takie same rekordy pobił Green

Można śmiało powiedzieć, że Olsztyn Green Festival jest już rozpoznawalną marką i ma swoją ogólnopolską publikę. Bo w gruncie rzeczy – o to nam chodziło! Mamy wybitnej urody brylant w postaci przepięknie zagospodarowanych nabrzeży jeziora Ukiel (Krzywego) i tę niekwestionowaną szlachetność trzeba tylko doszlifowywać równie pięknymi imprezami. Zaletą Greena jest nakierowanie na bardzo szeroką, rodzinną publiczności. Widok maluchów, ze słuchawkami na uszach bawiących się w strefie eko, na placu zabaw czy przysypiających na kocykach przy rodzicach, był naprawdę wzruszający. Nie mówię tu o pojedynczych przypadkach, ale o pewnym pomyśle spędzania czasu z najbliższymi. Równie dużą wartością jest fakt, iż jest to impreza bezpieczna, na którą – bez żadnych opłat – mogą wejść seniorzy lub osoby niepełnosprawne, dla których przygotowano specjalne platformy.

Przez dwa festiwalowe dni nie było istotnych interwencji służb porządkowych, co tylko wzmacnia pozytywny wizerunek imprezy. Trzeba też dodać, że jest to mądry festiwal, zarówno w sensie treści, jak i doboru wykonawców. Wybór gwiazd jest nieprzypadkowy i trafny, co sprawia, że nawet osoby niemające czasu śledzić na bieżąco trendów muzycznych, a do takich się niestety zaliczam, mogą być spokojne, że żadnej „skuchy” nie będzie. Pięć lat współpracy przy organizacji festiwalu zbudowało niezbędny podkład zaufania i to jest także przyczynek do jego sukcesu.

Jaki był tegoroczny festiwal? Kto był, ten widział, kto nie był – niech żałuje. Generalnie, trochę przypominał tegoroczne lato w Olsztynie. Co równie sympatyczne, w trakcie koncertów pod scenę podpłynęli olsztyńscy wodniacy, dla których wystawiono dodatkowy, „jeziorowy” ekran, co festiwalowi przydało widowiskowego, żeglarskiego kolorytu. Mnie ponadto cieszy fakt, że miał on swoje odbicie także na Starym Mieście w postaci dodatkowych koncertów na scenie staromiejskiej.

Kiedy podczas rozpoczęcia festiwalu wyszedłem na scenę, powiedziałem, że mam nadzieję, iż pięć lat to dopiero początek i Olsztyn Green Festival doczeka kiedyś pięćdziesięciolecia. Zdania nie zmieniam – dobre rzeczy i wydarzenia trzeba pielęgnować!

 

Oceń post
Ocen: 0
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup