Środa 15 sierpnia 2018
0 0

W przekonaniu i z wiarą

Dzisiaj, 15 sierpnia, obchodzimy Święto Wojska Polskiego, od 1992 roku oficjalne święto państwowe, którego data nierozerwalnie wiąże się ze zwycięską wojną polsko-bolszewicką. To wyjątkowy dzień dla naszego oręża, nawiązujący do jego najpiękniejszych tradycji. Polski żołnierz, niezależnie od tego, na jakim froncie przyszło mu walczyć, zawsze był przykładem męstwa, nieugiętości i patriotyzmu. Tak zapisaliśmy się w historii Europy i świata. Dlatego w takim dniu, jak ten, chylę z szacunkiem głowę i dziękuję polskim żołnierzom, że dbają o imię Polski i jej wizerunek. Nawet, gdy odchodzą ze służby, nie godząc się na polityczne wykorzystywanie polskiej armii, robią to z godnością, nic nie ujmując mundurowi polskiego żołnierza.

Olsztynowi pozostała już tylko historia miasta wojskowego. Szkoda, bo wojsko dodawało naszemu miastu rangi i kolorytu. Nie tak dawno apelowałem do wszystkich, którzy decydują o polskiej armii, żeby w świetle pomysłu na dodatkowy związek taktyczny, ulokować go właśnie w Olsztynie. Mamy ku temu warunki, tradycje, a i sens geopolityczny wydaje się dość oczywisty.

Święto Wojska to, mówiąc nieco przewrotnie, chyba ostatni dzień pokoju. Wczoraj premier Mateusz Morawiecki ogłosił datę wyborów samorządowych. Jak już ćwierkały jaskółki, pierwsza ich tura odbędzie się 21 października, a druga 4 listopada. To wszystko  oznacza, że zaczyna się czas „wojny” o polski samorząd. Słowo „walka” brzmiałoby lepiej, ale nie mam złudzeń, że to będzie wojna. Tak późne ogłoszenie wyborów, niemal w ostatnim dniu wskazanym przez prawo, może sugerować, że niektórzy liczą, iż będzie to „blitzkrieg”. Przeżyjemy, zobaczymy.

W gruncie rzeczy, patrząc z mojej pozycji, to, że kampania wyborcza będzie trwała niewiele ponad dwa miesiące, a w rzeczywistości z uwagi na wakacje – jeszcze krócej, nie jest takie złe. Wiadomo – kampania wyborcza kampanią wyborczą, a pracować trzeba, zwłaszcza, że  jesteśmy w okresie, kiedy kończą się główne inwestycje i jest czego pilnować. Im mniej czasu na demagogię i tłumaczenie rzeczy oczywistych, tym lepiej.

Chciałbym być dobrze zrozumiany – jestem demokratą, uważam wybory za najważniejszy element utrwalania demokracji, ale mają też one swoją ciemniejszą stronę. Niestety, nie zawsze opierają się na rzeczowych argumentach, zwłaszcza dzisiaj, kiedy cały świat mamy w zasięgu jednego smartfona.

To wszystko przed nami, a póki co, cieszmy się Świętem Wojska Polskiego i „cudem nad Wisłą” – z wiarą, że „cudu nad urną” nie będzie.

Oceń post
Ocen: 0
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup