Niedziela 22 kwietnia 2018
0 0

Taka zmiana

Ten tydzień upłynął pod znakiem pieniędzy. Na początku mówiliśmy o podatkach, a konkretnie – zachęcaliśmy do płacenia podatków te osoby, które w Olsztynie zamieszkują i których codzienne życie jest związane z naszym miastem. Natomiast koniec tygodnia przyniósł rozliczenie ubiegłorocznego budżetuMamy nadwyżkę 42 milionów zł. jednej strony jest to kwota duża, ale z drugiej wciąż za mała, żeby zrealizować nasze wszystkie miejskie oczekiwania i marzenia. Niemniej, dzięki tej nadwyżce możemy dokonać zmian w tegorocznym budżecie miasta

Stąd też jeszcze raz zdiagnozowaliśmy najpilniejsze potrzeby. Skupiliśmy się zwłaszcza na tych, które powinny znaleźć się w planie tego budżetu, ale z braku środków się nie znalazły. Przeanalizowaliśmy również sytuację przetargową i uznaliśmy, że w obecnej sytuacji gospodarczej powtarzanie przetargów i oczekiwanie na niższe oferty nie jest – niestety – zasadne. Dlatego chcemy rozstrzygnąć trwające przetargi, zwiększając nasze zaangażowanie finansowe, zwłaszcza że jak mówi stara prawda: „Czas to (także) pieniądz”. 

Propozycje wydatkowania części owej nadwyżki - 27 milionów są przemyślane i przeliczone. wnioskiem o ich przyjęcie zwrócę się do radnych na najbliższej, środowejsesji Rady Miasta. Obejmują one praktycznie wszystkie obszary funkcjonowania miasta – drogownictwo, komunikację, zdrowie, rekreację, sport. Dzięki tym środkom zrobimy kolejny krok ku „Łynostradzie”, poprawimy sygnalizację świetlną, utrzymamy ceny biletów komunikacji publicznej, kupimy sprzęt nagłośnieniowy i oświetleniowy na potrzeby amfiteatru, rozpoczniemy remont stadionu, zaczynając od wymiany murawy.

Wydawać by się mogło, że wszystko gra i jest lepiej, niż się można było spodziewać, ale tu i ówdzie pojawiają się już pomruki, że to „wyborcze cukierki” i „korekty budżetu przedwyborczego”.

To smutne, że tak dalece upowszechniło się patrzenie na każde działanie rządzących przez pryzmat wyborów i korzyści wyborczych. Ponieważ wyborów ci u nas dostatek, i jeżeli nawet nie co roku, to co drugi rok kogoś wybieramy, racjonalne kierowanie państwem czy gminą jest coraz trudniejsze, bo naznaczone podejrzeniami o taktykę i kalkulację wyborczą. 

Przez lata miałem wrażenie, że mimo wszystko ta presja omijała samorząd – przynajmniej w większym stopniu, a interes społeczny przebijał się nad interes polityczny. Niestety, patrząc na to, co się dzieje obecnie, zaczynam tracić wiarę, iż tak będzie dalej. Najwyraźniej do łask powraca, jako narzędzie prowadzenia dialogu, kij bejsbolowy, a wszystko co dobre, trzeba negatywnie stygmatyzować korzyściami wyborczymi. 

Takie czasy – taka zmiana.


Oceń post
Ocen: 0
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup