Niedziela 15 kwietnia 2018
0 0

W imię pamięci

Tożsamość każdego narodu buduje się przez zbiorową pamięć. To ona tworzy jego wspólnotowy kościec, odnoszący się do najważniejszych wydarzeń i postaci, mających wpływ na historię narodu. Ta pamięć, przekazywana z pokolenia na pokolenie, często przyjmuje postać symboliczną, skupiając narodową wspólnotę wokół wspólnych wartości. Gdy  pamięć zanika, rozmywa się lub traci swoją wyrazistość, zanika z nią naród. Dlatego powinniśmy pamiętać i szanować swoją historię, choćby to były bardzo bolesne doświadczenia. Naród potrzebuje naszej pamięci.

Ta refleksja towarzyszyła mi podczas dzisiejszych olsztyńskich obchodów rocznicy zbrodni katyńskiej. Siedemdziesiątej ósmej, a więc z pozoru odległej, ale poprzez swój tragiczny wymiar niemożliwej do zapomnienia. Ciągle żyją ludzie, których ta zbrodnia dotknęła osobiście. Zabrała im ojca, dziadka, członka rodziny. Te osoby zorganizowały się w piękną, ideową organizację – Rodzinę Katyńską. Pamięć o tej zbrodni wywołuje potrzebę corocznego spotkania i chwili zadumy nad naszą skomplikowaną, bolesną historią ojczyzny i nad losem tych, którzy zginęli za Polskę. 

O Katyniu powiedziano już tak wiele, że nie ma powodu po raz kolejny przytaczać genezę tej zbrodni i związane z nią liczby, bo każdy Polak dobrze je zna. Złowieszczy Katyń jest jak blizna na naszej narodowej pamięci. Blizna, która ciągle krwawi i przypomina nam o strasznym losie naszych rodaków, zamordowanych tylko dlatego, że byli Polakami. Tylko za to, że byli polskimi oficerami i funkcjonariuszami służb mundurowych, tworzącymi światłą elitę narodu. Rozkaz Stalina miał nas – Polaków tej elity pozbawić i osłabić wolę walki o niepodległość. To dlatego zbrodnię katyńską traktujemy jako zbrodnię ludobójstwa, gdyż jej celem było fizyczne wyniszczenie narodu polskiego.

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że zawsze będziemy pamiętali o tej zbrodni. To nasz patriotyczny obowiązek – powinność, z której nikt nigdy nas nie zwolni. Ci, którzy zapomną o Katyniu i straszliwym mordzie, którego tam dokonano, niewarci są nazywania ich Polakami. Polacy, jak wiele by ich nie różniło, o Katyniu i bliźniaczych miejscach kaźni – Miednoje koło Tweru, Piatichatkach na przedmieściu Charkowa czy w Bykowni koło Kijowa – nigdy nie zapomną!

Symbolicznym potwierdzeniem tych słów są ofiary katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Wśród osób towarzyszących prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu w podróży na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, byli przedstawiciele różnych formacji politycznych, osoby różnych światopoglądów i wyznań. Połączyła ich potrzeba oddania hołdu zamordowanym i dokonała tego najsilniejszym węzłem – śmiercią! Ta śmierć, która swym tragizmem urosła do rangi narodowego symbolu, powinna nas – Polaków łączyć!

Czy łączy? Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. W żalu – z pewnością tak. W innych aspektach – nie jest to już tak oczywiste. Być może potrzeba czasu, który ostudzi negatywne emocje i wywoła pogłębione refleksje. W imię naszej, narodowej pamięci.

Oceń post
Ocen: 0
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup