Niedziela 11 lutego 2018
0 0

Do następnego sprostowania

Redaktor Adam Socha przeprosił mnie i czytelników na łamach „Debaty” lapidarnym „przepraszam” – i już samo przyznanie się do błędu zasługuje na szacunek. Wprawdzie sprostowanie do artykułu swojego autorstwa „Jeśli Grzymowicz wystartuje to wygra, bo ma na promocję prawie 7 mln złotych” opublikował tylko w postaci linku, a nie na pierwszej stronie – ale jednak. Artykuł już zniknął, informacja o sprostowaniu jest, więc mało kto wie, o co chodzi… I w zasadzie można by sprawę zamknąć, gdyby nie pytanie w tle: czy to był tylko błąd, czy też świadome działaniemające mnie zdeprecjonować?

Nad napisanym redaktorską lekką ręką stwierdzeniem: „Prawie 7 milionów złotych da zarobić olsztyński ratusz w 2018 roku olsztyńskim mediom za artykuły promocyjne” nie można jednak przejść mimochodem i bez głębszej refleksji, czy piszący zaiste wierzy w to, co pisze? Czy naprawdę uznał, że mam na ewentualną (!) promocję wyborczą 7 mln zł, i to publicznych pieniędzy? Masakra!

Otóż, informuję jeszcze raz redaktora Sochę i czytelników „Debaty” oraz innych mediów, że na promocję, o której pisał pan redaktor korzystając z Biuletynu Informacji Publicznej Urzędu Miasta Olsztyna - „Plan postępowań w sprawie udzielenia zamówień publicznych na 2018 r., do których stosuje się ustawę Prawo zamówień publicznych” w mediach wydamy w 2018 roku łącznie, maksymalnie, 265 816 złotych, każdorazowo wybierając partnerów w osobnych przetargach. Zdecydowana większość promocyjnych tekstów będzie obligatoryjną promocją projektów unijnycha więc i za unijne pieniądze.

Zatem, zestawiając tę wartość z kwotą 7 mln zł z artykułu „Debaty”, nie możemy mówić o jakimś „czeskim”, czy też pisarskim błędzie, ale o bardzo konkretnym zarzucie zamiaru malwersacji, w postaci nielegalnego finansowania kampanii wyborczej. Inaczej tego nie można odczytywać. W tym artykule nie ma nawet odrobiny wątpliwości, która przy tak zawrotnej kwocie powinna się pojawić u tak doświadczonego dziennikarza, jakim jest red. Adam Socha. 

Redaktor Socha, jako autor największej liczby zapytań w trybie dostępu do informacji publicznej, posiada też największy zbiór odpowiedzi i mógłby chociażby taką drogą skonfrontować potrzebną mu informację ze stanem faktycznym. Przecież odpowiedzi na pytania, ile Urząd Miasta wydaje na promocję w mediach, były już udzielane. Takiej kwoty, 7 mln zł – licząc nawet wszystkie lata – nie wydaliśmy przez dziewięć lat mojej prezydentury!

Niestety, to nie jedyna medialna próba przypisania mi cech negatywnych. Olsztyńska „Gazeta Wyborcza”, odnosząc się w swoim internetowym wydaniu do tekstu z mojego bloga, poświęconego decyzji dotyczącej przyszłości dworca „Olsztyn Główny”, po swojemu zinterpretowała ten wpis, przypisując mi intencje, które w żaden sposób nie wynikają z treści. 

Według „Gazety” uderzyłem w grupy społeczne, które starały się przekonać decydentów do zachowania budynku tego dworca i do jego remontu oraz – uwaga (!) – odmówiłem im kompetencji. Z przykrością stwierdzam, że jest to ewidentna i czytelna manipulacja, dokonana przez kierownictwo redakcji, i mam na to dowody. Wszystkich, którzy mogliby sądzić, że przypisywane mi przez redakcję intencje są zgodne z moimi poglądami, zapraszam do zapoznania się ze wspomnianym blogowym wpisem. Nie zmienia to jednocześnie mojego przekonania, że pilna decyzja w sprawie dworca była niezbędna. 

Ale, żeby długo nie rozpamiętywać: było – minęło. Pan redaktor Adam Socha mnie przeprosił i tego się trzymajmy. 

Do następnego sprostowania. 

Oceń post
Ocen: 0
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup