Niedziela 28 stycznia 2018
1 1

Bezpiecznie i zgodnie z przepisami

Komunikacja to temat zawsze gorący, którego odbicie często znajduję w mojej skrzynce mailowej. To jednocześnie temat wieloaspektowy, na który wpływają różne czynniki, chociażby takie, jak liczba samochodów na jednego mieszkańca, liczba miejsc parkingowych, struktura zasiedlenia poszczególnych kwartałów miasta, prawa pieszych i rowerzystów czy też system sygnalizacji świetlnej i priorytetów w pokonywaniu skrzyżowań.

Pogodzenie tych spraw nie jest łatwe, zwłaszcza, gdy nakładają się na nie intensywne działania inwestycyjne na głównych ciągach komunikacyjnych. Cały czas analizujemy, jak usprawnić komunikację, godząc przysłowiową wodę z ogniem, czyli przewozy pasażerów komunikacją publiczną z transportem indywidualnym. Blisko 130 tysięcy samochodów zarejestrowanych w 175-tysięcznym mieście, czyli mniej więcej jedno auto na jednego dorosłego mieszkańca, sytuuje nas w krajowej czołówce – i nie ułatwia zadania.

W kontekście wyzwań komunikacyjnych jedna rzecz musi wywoływać niepokój. To rosnąca niefrasobliwość kierowców. Wiem, że się narażam na ich gniew, ale operuję wiedzą opartą na faktach. Od kiedy wdrożyliśmy system ITS, czyli system inteligentnego zarządzania ruchem, mamy zdecydowanie więcej informacji o tym, co dzieje się na skrzyżowaniach i ulicach.

Niestety, poraża niefrasobliwość i nieodpowiedzialność, z jaką łamane są przepisy drogowe. Na portalu www.its.olsztyn.pl można zobaczyć mrożące krew w żyłach „wyczyny”. Jak się okazuje, bardzo często stoi za nimi alkohol, młodzieńcza brawura i brak wyobraźni, poparty… brakiem prawa jazdy. Przykłady? Pijana załoga traktora, pijana ekipa busa, młody kierowca bez prawa jazdy, który kończy jazdę na latarni ulicznej, itd. Do wypadków dochodzi także poza terenem objętym ITS-em, a już wyjątkowo dramatyczne są wypadki na przejściach dla pieszych. Tylko w styczniu zdarzyły się takie dwa.

ITS dał nam możliwość rejestracji zdarzeń na skrzyżowaniach. Dane są porażające. Tylko w jednym tygodniu, od 15 do 21 stycznia br., jedenaście punktów instalacji ITS odnotowało 10,7 tys. wykroczeń, w tym 30 proc. to przejazdy na czerwonym świetle, a prawie 70 proc. stanowiły przekroczenia prędkości! Mało tego, liczba wykroczeń ma tendencję rosnącą. W porównywalnym okresie, tj. w tygodniu od 27 listopada do 3 grudnia ub. r., wykroczeń było o ponad połowę mniej – nieco ponad pięć tysięcy.

Czemu tak się dzieje? Czemu liczba wykroczeń drogowych rośnie? Sądzę, że z powodu bezkarności. Absurdalność przepisów sprawia, że nasze służby miejskiej nie mogą karać kierowców, naruszających przepisy, czym zapisali się w naszym systemie – bo może to robić tylko Generalna Inspekcja Transportu Drogowego. A ta nie kwapi się z przejęciem naszych, czyli miejskich (komunalnych), urządzeń rejestrujących i wprowadzeniem ich do swojego systemu CANARD. Dostęp do nich ma policja, która może się nimi posiłkować w śledztwie, ale nie może karać mandatem na podstawie zapisu z wideorejestratora, itd. Jednym słowem – paranoja. My – nie możemy, policja – nie ma prawa, GDIT – nie chce.

A przecież, gdyby jednak zacząć karać, to nie ma wątpliwości, że bezpieczeństwo na ulicach wzrosłoby niewspółmiernie. Nie jest to sympatyczna konstatacja, ale strach przed karą dyscyplinuje. I nie chodzi też nam – władzom samorządowym, o wpływające do budżetu miasta pieniądze z mandatów. I nie dlatego o tym piszę. Bo najlepiej, żeby nie było żadnych powodów do wystawiania takich mandatów. Rzecz w tym właśnie, żebyśmy jeździli bezpiecznie, szanując przepisy, gdyż od tego zależy nasze zdrowie, a czasami i życie.

Oceń post
Ocen: 2
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup