Niedziela 20 sierpnia 2017
0 1

Nieubłagana ekonomia

Rzeczywistość społeczno-gospodarcza coraz wyraźniej się zmienia. Widać to chociażby po rozstrzygnięciach przetargowych. Jeszcze nie tak dawno ceny osiągane w przetargach były dużo niższe od zakładanych w kosztorysach inwestorskich. To dawało spore oszczędności, które można było przekierować na inny cel lub na rozszerzenie zadania przyjętego do realizacji. Niestety, wygląda na to, że trzeba o tym powoli zapominać. Problemem zaczyna być nie tylko utrzymanie założonej ceny wykonania, ale nawet znalezienie wykonawcy. 

Przykład z ostatnich dni to modernizacja ulicy Leonharda. O tym, że jest niezbędna nie trzeba mieszkańców Olsztyna przekonywać. Jej remont, w połączeniu z nowo budowaną ulicą Towarową, daje szansę na dobre rozwiązanie drogowe, komunikujące dogodny wyjazd na obwodnicę i dojazd do części przemysłowej miasta. To zadanie wieloetapowe, bo z powodu znacznej degradacji technicznej ul. Leonharda jej modernizacja jest kosztowna i trudno na nią znaleźć większe, zewnętrze pieniądze. Ale udało się! Pozyskaliśmy prawie 50-procentową subwencję do pierwotnie zakładanych kosztów, szacowanych na 2,75 mln zł, i ogłosiliśmy przetarg. Niestety, jego rozstrzygnięcie przekracza o 447.099 zł zakładane koszty. Musimy brakujące pieniądze znaleźć, bo to zbyt ważna ulica miasta i z jej modernizacją nie możemy dłużej czekać. Dodam, że druga oferta – a wpłynęły tylko dwie – była prawie o półtora miliona droższa. To dowód, że w drogownictwie taniej już chyba nie będzie.

Przykładem problemów z wykonawcami może być także nieudane, jak na razie, poszukiwanie wykonawcy modernizacji Placu Mazurskiego. Dwa przetargi nie przyniosły rozstrzygnięcia, a poszukiwanie z tzw. wolnej ręki też jest mało skuteczne. Dwa podejścia również trzeba było zrobić do przetargu na budowę dróg trzeciorzędnych w Gutkowie, Łupsztychu i Jonkowie (inwestycja  ZIT), dzieląc jedne duże zadanie na pięć mniejszych i tym samym uzyskując korzystniejszą niższą cenę. Także Zarząd Dróg Zieleni i Transportu, prowadzący wiele zadań remontowych oraz związanych z budżetem obywatelskim, coraz częściej alarmuje o braku… wykonawców. Na dzisiaj problemy jakoś udaje się rozwiązywać, ale nie jest łatwo.

Z pewnością na taki stan rzeczy ma wpływ liczba inwestycji w Olsztynie i regionie, sprawiająca, że zaczyna brakować rąk do pracy.  Rynek pracodawcy przekształcił się w rynek pracobiorcy, co potwierdza fakt spadku bezrobocia. W Olsztynie wynosi ono 4,6 % czyli praktycznie trudno już mówić o braku pracy w naszym mieście. Jednocześnie wzrosły wynagrodzenia i stawki godzinowe, co podwyższa koszty prac. W efektcie oferty przetargowe są droższe, a pośrednio odczuwamy to w naszej kieszeni.  

Co nas czeka? Niestety, inwestycyjne zaciskanie pasa. Piszę to zmartwiony, m.in. z myślą o tych wszystkich, którzy „widzą potrzeby”. Zapewniam, że też widzę potrzeby, ale ekonomia jest nieubłagana.  

Oceń post
Ocen: 1
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup