Niedziela 30 lipca 2017
1 0

Twarde prawo

Ruszyły rozgrywki I ligi piłki nożnej. Olsztyński Stomil zaczął od przegranej z Bytovią, ale to dopiero pierwszy mecz i trudno z tej porażki wyciągać pesymistyczne wnioski. Przeciwnie, sądzę, że przyszłość klubu zaczyna wyglądać coraz lepiej. Spółka Stomil S.A.  uregulowała najstarsze zaległości, otrzymała licencję na grę drużyny w I lidze oraz realne wsparcie od kibiców zorganizowanych w stowarzyszenie „Socios Stomil”, a Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy spółki skwitowało działalność zarządu. To wszystko skłoniło mnie do decyzji, żeby zwrócić się do Rady Miasta z wnioskiem o dokapitalizowanie spółki Stomil S.A. kwotą co najmniej miliona złotych. Intencja tej decyzji jest dość oczywista, chciałbym – podobnie jak mniej czy bardziej zagorzali  kibice Stomilu – żeby klub wyszedł na przysłowiową „finansową prostą”. Oczywiście, miasto samo nie udźwignie ciężaru tego zadania, ale co i rusz dochodzą głosy, że są prywatni inwestorzy zainteresowani klubem, więc liczę, że poprawa finansowa kondycji spółki skłoni także ich do konkretnych decyzji. W sprawie pomocy klubowi zwróciło się też do mnie stowarzyszenie „Socios Stomil” i mam nadzieję, że moje działania satysfakcjonują jego członków.

Ktoś w tym miejscu powie: a… stadion? Problem stadionu nie ucieka nam z pola widzenia. Jest dla mnie bardzo ważny i nie zamierzam odwracać się do niego plecami. Jego istotą są jednak pieniądze, a właściwie ich brak, zwłaszcza na inwestycję o takiej skali, jaka satysfakcjonowałaby mieszkańców, kibiców i piłkarzy. Jako samorząd miejski mamy koncepcję i bardzo dobry, wybrany w konkursie  projekt. Szukamy wsparcia zewnętrznego, jak to miało miejsce przy wszystkich ostatnio zrealizowanych projektach, oraz partnerów inwestycyjnych, bo w pojedynkę będzie nam bardzo trudno poradzić sobie z finansowaniem. Prosiliśmy o wsparcie Ministerstwo Sportu – jak na razie bezskutecznie, oraz Polski Związek Piłki Nożnej (PZPN) – czekamy na  odpowiedź. Nie jest łatwo, jednak wierzę, że któraś ścieżka okaże się w końcu drożna.

Poruszyłem wątek piłki nożnej, bo w ostatnim czasie pojawiły się utyskiwania na Urząd Miasta – i na mnie osobiście – za sprawą pozwolenia na budowę kompleksu sportowego Fundacji NAKI „Spełniamy piłkarskie marzenia”. Na moją głowę posypały się gromy, że nie chcę, „nie rozumiem, nie mam woli”, że już o innych obraźliwych wpisach, za które mógłbym z czystym sumieniem podać autorów do sądu, nie wspomnę. Fundacja NAKI chce zbudować boisko piłkarskie i bardzo dobrze – boisk nigdy nie jest za dużo, halę piłkarska – także OK. Jesteśmy za tym rozwiązaniem, jest to wpisane w plan zagospodarowania i z tych powodów wyraziliśmy też zgodę na wjazd z ulicy Tuwima na teren planowanego obiektu. Jednak to wszystko nie zwalnia inwestora od trzymania się przepisów prawa budowlanego.

Nie można oczekiwać ode mnie, że z uwagi na to, iż rzecz dotyczy piłki nożnej, jako prezydent miasta przyzwolę na łamanie przepisów. Dodam, że ta inwestycja będzie też miała szczególny nadzór społeczny, bo jej skala wzbudza niepokój okolicznych mieszkańców. W odpowiedzi na wniosek o wydanie pozwolenia na budowę kompleksu inwestor otrzymał postanowienie wskazujące, co należy uzupełnić lub zmienić, żeby można było wydać pozytywną decyzję. Wskazane uchybienia zawierają aż 19 punktów, zatem nie można  mówić o złej woli prezydenta, ale raczej trzeba mówić o dużej niestaranności wnioskodawcy. W przypadku naruszeń prawa nawet najgorętsza dyskusja w mediach społecznościowych nie powinna zmieniać właściwej optyki widzenia problemu, zgodnie z rzymską zasadą „twarde prawo, ale prawo” !

Mam zamiar powiedzieć o tym panu Andrzejowi Nakielskiemu podczas naszego jutrzejszego spotkania.

Oceń post
Ocen: 1
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup