Sobota 15 lipca 2017
1 0

Marchewka dawno zjedzona

W filmie nazywa się to nieoczekiwaną zmianą akcji. Najwyraźniej w życiu bywa podobnie. Pan Jerzy Szmit – podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa, a  jednocześnie szef regionalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości – przedstawił na konferencji prasowej (13.07) propozycję przejęcia naszej komunalnej spółki Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej (MPEC) przez spółkę PGE Polska Grupa Energetyczna, czyli – w konsekwencji – wyprowadzenia majątku przedsiębiorstwa z zasobów komunalnych i przekazania ich notowanej na giełdzie spółce kapitałowej.

Być może zmiana poglądów dotyczy Jerzego Szmita tylko jako szefa wojewódzkich struktur PiS, bo na konferencji podkreślił, iż występuje właśnie w takiej roli. To dobrze, bo mimo wszystko lepiej wygląda tłumaczenie niekompetencji  funkcjonariusza partyjnego niż wiceministra.

Co wywołało tak dramatyczną zmianę poglądów przewodniczącego? List spółki PGE do Prezydenta Olsztyna – informujący, że analizuje ona możliwe zaangażowanie Grupy Kapitałowej PGE w budowę i modernizację źródeł ciepłowniczych w Olsztynie. Interesujące! Jednakże w piśmie zaznaczono „że kluczowym warunkiem do podjęcia takiej inicjatywy byłoby przejęcie pełnej kontroli i odpowiedzialności za całość systemu ciepłowniczego Miasta: zarówno źródeł ciepła, jak i sieci ciepłowniczych”. Czyli – jak nam wszystko oddacie, to my się zaangażujemy. Pełna prywatyzacja!

Zapewne ktoś powie: to „tylko upaństwowienie”, bo przecież PGE jest spółką Skarbu Państwa. Owszem, ale tylko w 57,39 proc. (dane z września 2016 r.), a więc nie ma żadnych gwarancji jak to może wyglądać w przyszłości. Nawet jeśli obecny rząd nie zamierza sprzedawać akcji spółki PGE, to nie ma pewności, co zrobi kolejny. Rozumiem, że przewodniczący Szmit mocno wierzy, iż jego formacja już zawsze będzie u władzy, ale najnowsza historia pokazuje, że „wahadło wyborcze” trudno powstrzymać, chyba że całkowicie zaadaptujemy model demokracji naszych wschodnich sąsiadów. Tak czy inaczej, zgoda na propozycję PGE oznaczałaby dla Olsztyna utratę kontroli nad jednym z najważniejszych sektorów gospodarki komunalnej, a tego nikt z mieszkańców nie chce, łącznie – jak mniemam – z przewodniczącym Szmitem, gdyż podkreślał to przy każdej okazji.

Nasze wcześniejsze zapewnienia, kierowane do pana Szmita, o budowie nowej ekociepłowni, zasilanej paliwem alternatywnym, w formule spółki partnerstwa publiczno-prywatnego (ppp), z większościowym udziałem środków samorządowych i państwowych – że przez cały czas będzie to spółka publiczna, kończyły się zawsze stwierdzeniem pana przewodniczącego i jego popleczników: „To jest prywatyzacja i wyprzedaż majątku komunalnego!” Skoro zatem proponowane przez nas rozwiązanie zapewnia kapitałowi publicznemu w każdym momencie większościowy udział w spółce, a według Jerzego Szmita jest prywatyzacją, to czym miałaby być sprzedaż MPEC Olsztyn spółce PGE ?

Przekonanie, że niezależnie od stosunku do projektowanej ekociepłowni jesteśmy jako mieszkańcy przeciwni prywatyzacji MPEC, było podstawą naszej odpowiedzi do PGE. Napisałem w niej m.in.,że „zachowanie władztwa i kontroli samorządu nad lokalnym rynkiem ciepła uważamy za priorytet…” .

W piśmie tym stwierdziłem również, że z uwagi na toczący się proces wyboru partnera do budowy nowej ekociepłowni „nie widzę możliwości rozmowy o współpracy pod  warunkiem przejęcia  kontroli i odpowiedzialności za system ciepłowniczy Olsztyna przez PGE, ponieważ byłoby to niezgodne z przyjętą przez nas strategią. Jednocześnie nie wykluczamy w przyszłości rozważenia innego modelu, w przypadku istotnej zmiany uwarunkowań, co da nam asumpt do dalszych, wspólnych rozważań”.

Uważam, że odpowiedź jest szczera, uczciwa i w niczym nie zamyka drogi do rozmów w przyszłości. Jednak podjęcie dalszych rozmów jest uwarunkowane zakończeniem toczącego się postępowania wyboru partnera do realizacji naszego projektu, albowiem zerwanie tego postępowania niosłoby bardzo poważne konsekwencje finansowe i logistyczne. O tym – mam taką nadzieję – pan wiceminister jako urzędnik państwowy dobrze wie, tylko publicznie tego nie mówi, bo jest mu to w tym momencie niewygodne.

Pan Szmit wyznaje zasadę, że jeżeli fakty nie pasują do przyjętej tezy, to tym gorzej dla faktów. Pan przewodniczący kłamie po raz kolejny mówiąc, że docelowa spółka PPP, z udziałem finansowym Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR)i samorządu olsztyńskiego, byłaby przedsięwzięciem prywatnym. Komponent prywatny nie przekroczyłby 20 proc., a tym samym byłaby to spółka o zdecydowanej przewadze kapitału publicznego. Pan Jerzy Szmit jako podsekretarz stanu dobrze o tym wie, bo PPP jest podstawą nowej filozofii gospodarczej rządu, ale jako przewodniczący regionalnych struktur PiS woli mówić, że to prywatyzacja. To taka wyborcza mantra dla mniej zorientowanych. Od kiedy jestem prezydentem Olsztyna nie było też jakichkolwiek pomysłów na prywatyzację spółki MPEC, ale lepiej brzmi wmawianie mieszkańcom, że to od początku było celem mojego działania.

Kłamstwem jest też mówienie, że odmawiam dyskusji na temat ekociepłowni. Przeciwnie, jest potężny zbiór dokumentów z konsultacji, spotkań i warsztatów oraz różnych publikacji. Zdecydowałem się także na udział w spotkaniu „okrągłego stołu”, które zaproponował PFR wiosną tego roku, tylko że do niego nie doszło z winy tzw. strony społecznej, czyli przeciwników ekociepłowni! Prosiłem także wielokrotnie pana Jerzego Szmita o spotkanie w tej sprawie, ostatnio 2 czerwca – niestety nie doczekałem się nawet zdawkowej odpowiedzi! Po co pan przewodniczący miałby się zmagać z prawdą, skoro można ją na użytek polityczny zmanipulować?

Żeby raz na zawsze zamknąć sprawę otwartości na dyskusję, deklaruję, po raz kolejny: ja i moi współpracownicy jesteśmy na nią gotowi w każdym czasie i każdym miejscu. Warunek jest tylko jeden. Musi to być dyskusja, w której liczą się fakty, a nie populizm, demagogia i urojenia.

Pan przewodniczący przypisuje też sobie zasługi w rozmowach z PGE. Nie wie, albo udaje, że nie wie, iż MPEC prowadził takie rozmowy już w roku 2012, czyli od czasu uzyskania informacji o wycofaniu się firmy Michelin z dostarczania miastu energii cieplnej. Był to więc czas, gdy pan Jerzy Szmit szczęśliwie jeszcze wiceministrem nie był i na PGE wpływać nie mógł. Już wówczas ze strony PGE padło stwierdzenie, że spółkę tę interesuje przede wszystkim przejęcie całego systemu ciepłowniczego.

Kolejne rozmowy odbyły się w marcu tego roku, a ich intencją było rozważenie możliwości włączenia PGE do procesu inwestycyjnego po stronie PFR – i to wówczas ze strony spółki usłyszeliśmy informację, że jest ona gotowa „angażować się w projekty zewnętrzne wyłącznie w przypadku ich szczególnej atrakcyjności zewnętrznej”. Biznesowo – to oczywiste, samorządowo – już niekoniecznie. PGE to dobra firma i z pewnością atrakcyjny partner, jednak pod warunkiem, że relacje są rzeczywiście partnerskie i oparte o zdrowe relacje gospodarcze.

Ta oczywistość biznesowa może mieć jeszcze jedną interesującą implikację, o której pan Jerzy Szmit zapewne nie myślał. Chodzi o instalację termicznego przekształcania odpadów komunalnych paliwa alternatywnego, produkowanego przez nasz Zakład Gospodarki Odpadami Komunalnymi. Dla środowiska Jerzego Szmita ta instalacja jest klasyczną „płachtą na byka”, a do potocznej świadomości cały czas wtłaczane jest słowo „spalarnia” jako straszak na wszystko. Tłumaczenie, że spalarnia odpadów komunalnych zmieszanych oraz ciepłownia wykorzystująca paliwo alternatywne to jednak dwie zupełnie różne instalacje niewiele daje, gdyż nie ma woli słuchania.

Zakładając hipotetycznie, że miasto sprzedaje MPEC spółce PGE – oczywiście pod warunkiem wygrania przez tę spółkę  przetargu, w którym zgodnie z wymogami prawa mogą startować różne krajowe i zagraniczne podmioty gospodarcze – nie mamy gwarancji, że nowy inwestor nie zdecyduje się na budowę instalacji opartej właśnie na paliwie alternatywnym. To byłoby bardzo logiczne i zgodne ze strategią firmy, czego dowodem jest fakt, że PGE buduje taką instalację w Elektrociepłowni Rzeszów! Można? Można! Bez protestów – i jak można się domyślać – z rządową akceptacją, także podsekretarza stanu Jerzego Szmita.

Logika biznesowa podpowiada, że jeżeli inwestor ma postawić w Olsztynie nową ciepłownię, a musi to zrobić, bowiem układ miejskiej sieci ciepłowniczej wymaga drugiego źródła ciepła, to najtaniej będzie skorzystać z paliwa produkowanego przez fabrykę zlokalizowaną raptem pół kilometra dalej.  A że będzie to paliwo alternatywne, to tym lepiej dla środowiska i biznesu.

Tak podpowiada logika zdrowej gospodarki. A co podpowiada polityka? Słuchając tego, co na konferencji przedstawił przewodniczący Jerzy Szmit, wniosek nasuwa się jeden: to logika obłudy i kija. I to kija bez marchewki, bo ta już dawno została zjedzona.

Oceń post
Ocen: 1
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup