Niedziela 20 listopada 2016
1 0

Sukcesów wystarczy dla wszystkich

Listopad obfituje w wiele ważnych dat, ale bez wątpienia dla samorządu jedna jest najważniejsza. To 15 listopada, czyli  zgodnie z ustawą o finansach publicznych, data złożenia projektu budżetu gminy na kolejny rok. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że to bardzo ważny projekt, albowiem stanowi on swoistą konstytucję finansową każdego samorządu nie tylko na nadchodzący rok, ale również – poprzez wpływ zapisów budżetowych na Wieloletnią Prognozę Finansową – także na lata kolejne. Projekt uchwały budżetowej przygotowuje zarząd jednostki samorządu terytorialnego, a ostateczną decyzję podejmuje, nie później niż do 31 stycznia, organ stanowiący, czyli w naszym przypadku Rada Miasta.

Projekt naszego budżetu jest już dostępny na stronie Biuletynu Informacji Publicznej, a w najbliższy wtorek będzie mu poświęcona specjalna konferencja prasowa, dlatego dziś nie  wchodzę tu w budżetowe szczegóły. Ogólnie o przyszłorocznym budżecie można powiedzieć, że z pewnością jest budżetem trudnym. Wiele jego składowych jest trudno policzalnych i jest to, niestety, konsekwencją polityki rządu, nastawionej na jak najszybsze wdrażanie zmian w różnych obszarach życia społecznego. Nie wchodząc w dyskusję na temat ich zasadności trzeba jedynie stwierdzić, że realizowanie obietnic wyborczych odbywa się –  tradycyjnie – najczęściej kosztem samorządu. Od lat panuje tu niepisana zasada silniejszego: nasze obietnice – wasze pieniądze. Już dziś odczuwamy skutki „reformy sześciolatków”, a jeszcze musimy w przyszłorocznym budżecie znaleźć pieniądze na skądinąd niezbędny i bezdyskusyjnie konieczny wzrost najniższych wynagrodzeń, zaś nagła reforma edukacyjna grozi kolejnymi milionami kosztów. Bardzo chciałbym wierzyć pani minister Zalewskiej, że będą one pokryte z budżetu centralnego, ale poziom mojego optymizmu w ostatnim czasie gwałtownie spada.

Nie pomaga w przezwyciężaniu tego spadku wypowiedź premier Beaty Szydło, która w jednym z wywiadów stwierdziła, że słyszała, iż „jest taka filozofia w niektórych samorządach, kierowanych przez Platformę i PSL, żeby na złość władzy nie realizować tych inwestycji tak, jak powinny one przebiegać zgodnie z harmonogramem”. Dodała przy tym, że „każdy samorządowiec, który wie, że ma służyć swoim wyborcom, powinien budować m.in. drogi czy mosty””.

Innymi słowy – wykryto dywersję, i to sił antyrządowych! Stare wraca! I jak tu być optymistą? Na wszelki wypadek – wszak doświadczenia prezydentów Lublina i Łodzi czegoś uczą – publicznie oświadczam, potwierdzając tym samym moją lojalność wobec związanych z inwestycjami zamierzeń rządowych: Szanowna Pani Premier, zapewniam, że nie jestem osobnikiem złośliwym, a już tym bardziej – prezydentem miasta, który na złość władzy nie chce realizować inwestycji. Zgadzam się też z Pani poglądem, że służący swoim wyborcom samorządowiec powinien budować drogi i mosty, i zapewniam, że te drogi i mosty  w Olsztynie buduję i budować będę. Od lat i na lata!

To tyle oświadczenia. Nie wiem, czy ono dotrze do pani premier, ale wiem, że problem nie leży po stronie samorządu, tylko w decyzyjności rządu oraz jego organów i instytucji. Przykład z naszego podwórka, to gotowe projekty i oczekiwanie na decyzję Polskiego Funduszu Rozwoju w przypadku ciepłowni oraz brak ostatecznych decyzji PKP S.A. w sprawie budowy kompleksu dworcowego, zwanego też Zintegrowanym Centrum Komunikacyjnym. W obydwu przypadkach proszę, apeluję, zabiegam o spotkania i zapewniam naszych partnerów, że samorząd Olsztyna chce tych inwestycji i jest do nich przygotowany.

Wiem, że każda władza, a więc także i obecna,  chciałaby mieć sukcesy na wyłączność, ale zaręczam, że wystarczy dobra wola, a tych sukcesów wystarczy dla wszystkich. Dla obecnej władzy również!

Oceń post
Ocen: 1
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup