Sobota 15 października 2016
2 1

Trudno być optymistą

14 października – kiedyś ten dzień był nazywany Dniem Nauczyciela i ta potoczna nazwa dalej funkcjonuje w naszej świadomości. Ustanowiono go 27 kwietnia 1972 r. jako święto oświaty i szkolnictwa wyższego. Dziesięć lat później, wraz z wprowadzeniem „Karty Nauczyciela”, święto to przemianowano na Dzień Edukacji Narodowej – święto pedagogów, nauczycieli, pracowników placówek oświatowych. We wspomnianej  „Karcie Nauczyciela” zapisano, że „Dzień ten uznaje się za święto wszystkich pracowników oświaty i jest wolny od zajęć lekcyjnych”. To także okazja do nagradzania wyróżniających się nauczycieli i pracowników niepedagogicznych

Świąteczny, wyjątkowy charakter tego dnia wyzwala refleksje o tym, jak ważna jest rola nauczycieli w zapewnieniu najwyższej jakości edukacji na wszystkich poziomach nauczania oraz jak istotna jest funkcja wychowawcza szkoły. Każdy z nas dorosłych doświadczył, co w późniejszym życiu znaczy dobra szkoła i dobrzy, oddani nauczaniu i wychowaniu pedagodzy. Dlatego wszystkim pracownikom oświaty z okazji ich święta serdecznie dziękuję za wysiłek włożony w edukację kolejnych pokoleń młodych mieszkańców naszego miasta i życzę nieustających sukcesów oraz satysfakcji zawodowej.

Nauczanie to zawód piękny, bardzo trudny, ale przynoszący też wiele satysfakcji. To też jednak zawód niedowartościowany, zarówno w sensie społecznym, jak i materialnym.  Problemem szkolnictwa, który wszystkich dotyka, jest także systematyczny spadek liczby uczniów. Fakt ten zmusza do poszukiwania różnych rozwiązań organizacyjnych – ale ważne przy tym jest, żeby odbywały się w dialogu ze środowiskiem nauczycielskim.

Niestety, w przypadku zapowiadanej reformy oświatowej ta wola dialogu jest bardzo słabo widoczna. Według ministerstwa edukacji reforma szkolnictwa wejdzie w życie już w przyszłym roku i raczej nie należy się spodziewać, iż rządzący wycofają się z jej wprowadzenia. Oprócz chęci dotrzymania obietnic wyborczych wpływ na to z pewnością ma opinia Polaków. Ostatni bowiem sondaż Instytutu Badań Pollster, przeprowadzony 10 i 11 października br. na próbie 1083 dorosłych Polaków, wykazał, że w większości (57 proc.) chcemy likwidacji gimnazjów i powrotu szkół ośmioklasowych. Traktuję to jako swoisty wyraz tęsknoty za rzeczywistością peerelowską, zresztą nie pierwszy raz bardzo sprytnie wykorzystywanej przez partię rządzącą.

Nie chcę oceniać projektu reformy pod kątem jej skutków dydaktycznych – zostawiam to nauczycielom. Ale jako samorządowiec muszę się odnieść do konsekwencji ekonomicznych. A te zapowiadają się dość dramatycznie. Nie będę wchodził w zaszłości, chociaż warto wiedzieć, że od 1999 roku na gimnazja w skali kraju wydaliśmy 130 miliardów złotych, w tym 8 mld zł na inwestycje. To są potężne koszty, ale w ocenie rządu najwyraźniej jesteśmy bogaci i nie musimy się nad tym zastanawiać. Trzeba jednak mieć świadomość, że „wygaszanie” gimnazjów spowoduje tylko w pierwszych dwóch latach dodatkowe koszty, szacowane w samorządach na ponad miliard złotych.

Do tego należy doliczyć trudne do oszacowania koszty pośrednie likwidacji gimnazjów, jakie dotkną nie tylko samorządy. Samo cofnięcie obowiązku szkolnego dla 6-latków i przywrócenie go dla 7-latków wywołało w gminach negatywne skutki finansowe w wysokości 222,5 mln zł – to różnica między „utraconą” subwencją szkolną na ucznia a dotacją na przedszkolaka. Wprawdzie ministerstwo edukacji zapowiada dofinansowanie pobytu 6-latków w przedszkolach z budżetu państwa, jednak w projekcie tego budżetu na rok 2017 nie ma środków na ten cel.

Skutki tych zmian odczuwamy także w Olsztynie – niedawna konieczność zwiększenia budżetu na oświatę poprzez skierowanie dodatkowych, nieplanowanych milionów złotych na edukację, jest z tym ściśle związana.

Wszystko sprowadza się do znanej prawdy – edukacja kosztuje. Jednak warto pamiętać, że pośpieszna i nieoszacowana reforma edukacji kosztuje podwójnie. W rządzie wprawdzie pojawia się coraz więcej refleksji i pytań, co do jej rzeczywistych skutków dla gmin, czy jednak ta wiedza da nam pieniądze na zrekompensowanie kosztów? Jakoś trudno mi być optymistą…

Oceń post
Ocen: 3
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup