Niedziela 11 września 2016
3 0

Klucz w rozsądku

W ubiegłym tygodniu w mediach pojawiło się zdjęcie i filmik z groźnie wyglądającej kolizji drogowej na skrzyżowaniu ulic Obrońców Tobruku i Sikorskiego – tramwaj uderzył w samochód osobowy.  Na szczęście obyło się bez ofiar, ale dzięki miejskiemu monitoringowi widać wyraźnie, jakie były jej przyczyny i kto zawinił. Trzy samochody na lewym pasie (lewoskrętnym) zatrzymały się na czerwonym świetle, a dwa na prawym pasie (też lewoskrętnym) pojechały dalej. Konsekwencje – do przewidzenia. Wypadek!

To zdarzenie sprawiło, że po raz kolejny sięgnąłem po aktualne dane z przejazdów na czerwonym świetle i z przekroczeń szybkości na głównych ulicach. Dane te mamy dzięki naszemu systemowi monitorowania i zarządzania ruchem, zainstalowanemu w ramach inwestycji „tramwajowej”. A są one zatrważające! I tylko chyba opatrzności bożej należy zawdzięczać, że jeszcze nie doszło do jakiejś potężnej katastrofy drogowej.

Zestawienie pochodzi z jednego tygodnia. Wynika z niego, że w tym okresie na pięciu monitorowanych skrzyżowaniach wjechano na skrzyżowanie przy czerwonym świetle 5399 razy! Dziennie blisko 800 przekroczeń! Znaczy to, że codziennie na jednym skrzyżowaniu średnio  154 kierowców szafuje naszym życiem, i rzecz jasna swoim. Niechlubnym liderem na tej „czarnej liście” jest skrzyżowanie ulic Sikorskiego i Obiegowej – 1228 przekroczeń. Niewiele ustępuje mu skrzyżowanie Sikorskiego i Tuwima – 1222 przekroczenia w ciągu tygodnia. Można by powiedzieć, że chociaż nie znamy dnia ani godziny, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że jakiś idiota – przepraszam za mocne słowo, ale trudno znaleźć inne – spróbuje poigrać z losem. Niestety naszym – i to, o ile nie dojdzie do wypadku, bezkarnie.

Bo bezkarność – to paradoks tej sytuacji. Instalowaliśmy system, żeby na ulicach Olsztyna było bezpieczniej, lecz odebrano nam możliwość egzekwowania kary za wykroczenia, co było logicznym zamknięciem tego systemu. Ciąg zdarzeń był prosty: wjeżdżając na „czerwonym” łamiesz prawo o ruchu drogowym – mamy  to zarejestrowane – wiemy, kim jesteś – nie pozostaniesz bezkarny. Szanse, że już drugi raz tego nie zrobisz rosną proporcjonalnie do kary za wykroczenie. Niestety, w wyniku zmian legislacyjnych, gminie nie wolno tego robić, a Generalna Inspekcja Transportu Drogowego, która z mocy prawa została do tego zobowiązana, nie kwapi się z przejęciem nowych, o najwyższym standardzie urządzeń. Prosimy o włączenia ich do systemu Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym CANARD. zabiegamy, ale wygląda na to, że tylko nam zależy na bezpieczeństwie na drogach.

Mogę więc w tej sytuacji tylko apelować – przestrzegajmy prawa drogowego. „Czerwone” jest „czerwonym” – i jest to fakt poza dyskusją. Zatem zatrzymujmy się i czekajmy na „zielone”, bo życia i zdrowia nikt nam nie zwróci.

Jedyną pociechą jest to, że dane „radarowe” o prędkości nie są na szczęście tak dramatyczne. Chyba zrozumieliśmy, że lepiej jechać wolniej i zgodnie z prawem, ale za to płynniej, niż szybko pomiędzy skrzyżowaniami, a potem czekać na zmianę świateł. Trzeba mieć nadzieję, że i przejazdy „na czerwonym” uda się w końcu opanować. Klucz do tego leży w decyzjach GITD oraz naszym rozsądku i elementarnym poczuciu odpowiedzialności.

Oceń post
Ocen: 3
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup