Poniedziałek 8 sierpnia 2016
23 1

Granica na minus

Nie zwykłem odnosić się publicznie do działań rządu, bo, rzecz oczywista, skupiony jestem na samorządzie. Jednak ostatnia decyzja o zamknięciu małego ruchu granicznego z Rosją, właściwie na czas nieokreślony, wymaga komentarza – głównie dlatego, że boleśnie uderza w mieszkańców naszego województwa i Olsztyna.

Uważam, że to jest zła decyzja! Niezrozumiała, niejasna co do przyczyn i niebiorąca pod uwagę skutków społeczno-gospodarczych. A te są oczywiste. Mały ruch graniczny z Rosją  był dla województwa warmińsko-mazurskiego ważnym elementem gospodarki. Przez cztery ostatnie lata Rosjanie z obwodu kaliningradzkiego chętnie odwiedzali nasze region, a kupując u nas towary i korzystając z różnych usług zostawiali niemałe pieniądze. Liczba odwiedzających szła w miliony – i w zasadzie trudno się doszukać minusów małego ruchu granicznego. Przeciwnie, doszło do tego, że właściciele dużych galerii handlowych organizowali specjalny transport autobusowy, ale i mały – stricte przygraniczny – handel miał się bardzo dobrze.  Z drugiej strony też było dobre nastawienie do Polski, a rosyjskie zespoły  tworzyły i wykonywały przebojowe piosenki o zakupach w Lidlu czy Biedronce. Granica żyła.

Komu to przeszkadzało? Wygląda na to, że ministrowi spraw wewnętrznych… Ale właściwie pytanie powinno być postawione inaczej: czemu to przeszkadzało? Podobno bezpieczeństwu państwa. A bezpieczeństwo jest tak pojemnym terminem, że można za nim schować każde działanie i do tego opatrzyć je określeniem „poufne”. Wiadomo, z bezpieczeństwem się nie dyskutuje, a jakie są zagrożenia, to – przepraszam – jest poufne. Koniec, kropka – i po temacie.

Doprawdy, nie wiemy w jaki sposób Rosjanie z Kaliningradu mieliby zagrozić bezpieczeństwu Polski. Rząd  zapewne wie, jednak, jak wspomniałem, nie powie właśnie z uwagi na bezpieczeństwo. Z pewnością jednak nieobecność kaliningradczyków wpłynie na jakość życia wielu warmińskich i mazurskich rodzin. Warto w tym miejscu przypomnieć, że jako region jesteśmy nadal negatywnym liderem bezrobocia, że nasze, regionalne, PKB jest jednym z najniższych w kraju, dlatego nawet te sławetne, „mrówkowe” wyjazdy po tańsze paliwo dawały jakąś szansę na trochę lepsze życie. Ale z perspektywy Warszawy tego nie widać. Z perspektywy stolicy ważna jest geopolityka, a z niej płynie wyraźny przekaz: „nie lubimy Ruskich”. A skoro ich nie lubimy, to po co mają tu przyjeżdżać, albo – o zgrozo – my mielibyśmy jeździć do nich? Rząd buduje jedność swojego obozu poprz ez wskazywanie wrogów. Ta wojenna retoryka przenosi się dalej, na budowanie potęgi Polski, oczywiście w odpowiedzi na zagrożenia, jakie na nas czyhają ze wszystkich stron. W tym kontekście mieszkańcy naszego regionu i ich dobro, to przykra, ale konieczna ofiara.

Może jednak warto powalczyć o mały ruch z Rosją? Pani Premier – te decyzje są odwracalne. Niech Pani spojrzy – proszę – na to kobiecym okiem, przez pryzmat zwykłego warmińskiego lub mazurskiego domu. Tam bezpieczeństwo ma wymiar społeczny i gospodarczy. Niech do rządowych „plusów” dorzuci Pani także granicę z Rosją, bo jak na razie, to granica ta jest na minus.

Oceń post
Ocen: 24
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup