Niedziela 31 stycznia 2016
10 32

Spirala historii

Historia, podobnie jak fortuna, kołem się toczy. W przypadku „Stomilu” to wychodzi nawet spirala. Praktycznie co roku, z wyjątkiem dwóch lat, kiedy klub – za moją zresztą namową – sponsorowała „Galeria Warmińska”, pojawia się ten sam problem. To znaczy problem ma klub, bo brakuje mu pieniędzy na działalność i rodzi się oczekiwanie, że ową lukę finansowa pokryje miasto. Miasto wraz ze Spółką miejską w roku ubiegłym zasiliło Stomil kwotą 1mln. 370 tys. zł. Pomimo tego na koniec roku 2015 strata Spółki wyniosła 1 mln 42 tys. zł, zaś zobowiązania 1 mln. 230 tys. zł.  I co roku tłumaczymy, że utrzymywanie zawodowej drużyny piłkarskiej – przy całej sympatii do jej historii i osiągnięć – nie jest zadaniem miasta. Profesjonalna piłka rządzi się swoimi prawami i są to prawa oparte o biznes. I jak to w biznesie, twoja atrakcyjność – sportowa, wizerunkowa, ekonomiczna – decyduje o twoim sukcesie.

Ale w tym wszystkim nie może być tak, że to miasto finansuje ów biznes. Niestety, w przypadku „Stomilu” cały czas są takie oczekiwania, generowane przez kibiców i kolejne zarządy. To miasto ma: dać, utrzymać, kupić, zapewnić frekwencję i promocję, bo przecież wszyscy kochamy piłkę nożną. Owszem – kochamy, ale tak się nie da i wielokrotnie o tym mówiliśmy podczas dyskusji, zarówno z działaczami sportowymi, jak i z mieszkańcami.

Miasto może być jednym z partnerów spółki sportowej, ale nie głównym i jedynym. Taki był sens powoływania spółki akcyjnej „Stomil”. Chodziło o to , żeby dać klubowi szansę na wejście w świat profesjonalnej piłki nożnej. Wszyscy mieli nadzieję, że tak się stanie, że znajdą się inwestorzy, którzy zainwestują w klub, jego zawodników i potencjalne osiągnięcia. Niestety, znowu nic z tego nie wychodzi i powraca kwestia pomocy miasta, spersonalizowana do osoby prezydenta, czyli mojej. To ja – oczywiście jako organ samorządu – mam dać i zapewnić środki na działalność, bo kibice tego chcą i uważają, że tak powinno się stać. Ale przecież jako prezydent miasta nie obracam prywatnymi pieniędzmi, tylko naszymi, publicznymi, więc powstaje pytanie – komu mam  zabrać?  I dlaczego dać piłkarzom nożnym, a nie na przykład piłkarzom ręcznym czy siatkarzom? Koszt utrzymania I-ligowego klubu piłki nożnej wynosi więcej niż wszystkie środki na sport, jakimi dysponuje miejskie Biuro Sportu! Więc – z czego zabrać?  Z jakiej „działki” budżetu miejskiego? Z pomocy społecznej, z kultury, edukacji, z dróg? Zaniechać inwestycji? Jestem człowiekiem odpowiedzialnym i dlatego nie pozwolę sobie na szafowanie publicznymi pieniędzmi, nawet jeśli godzi to w mój wizerunek. To konsekwencja moich wcześniejszych decyzji oraz oczywistego faktu, że zarządzanie jest sztuką wyborów. Z tych powodów wolę już być tym niedobrym, niż tym nieodpowiedzialnym.

A „Stomil”? „Stomil” jest jak Feniks, odradzający się z popiołów, więc mam nadzieję, że się odrodzi na nowo, tyle że na zdrowych, profesjonalnych zasadach.

Oceń post
Ocen: 42
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup